Kiedy dziecko nie jest gotowe na jedną drzemkę?

Tags

, ,

8

W okolicach pierwszego roku życia często następuje tzw. regresja snu spowodowana ćwiczeniem nowych umiejętności, przede wszystkim chodzenia (przy meblach, lub samodzielnie) oraz rozwojem mowy. Ponownie pojawia się też lęk separacyjny i dziecko woli bawić się z rodzicami niż spać. Zaczynamy więc widzieć pierwsze odmowy drzemek. Najczęściej jest to jednak okres przejściowy, a nie gotowość dziecka do zupełnego wyeliminowania drzemki. Jak możemy poznać, że dziecko przechodzi tylko fazę ‘buntu drzemkowego’ a nie jest to rzeczywista gotowość przejścia na jedną drzemkę?

1. Dziecko wydłuża zasypianie na drzemkę lub na noc, często protestuje, jednak gdy zaśnie na drzemkę, to śpi co najmniej godzinę (lub w sumie co najmniej dwie godziny). Tak więc, jeśli dziecko przesypia dwie drzemki, to znaczy że nadal je potrzebuje.

2. Jeśli jedna z drzemek się nie odbędzie, to dziecko jest ‘nie do życia’, szczególnie wieczorem. Marudzi, płacze, nie chce się bawić, nie chce jeść, itp.

3. Dziecko jest ‘nie do życia’, marudzi, płacze, wykazuje zmęczenie, itp. ok 3-3.5h po rannej pobudce i ok 3-4h po pierwszej drzemce. To wskazuje na to, że dziecko nie wytrzyma czasów 4-6h, które są przy przechodzeniu na jedną drzemkę.

4. Dziecko zasypia za pomocą rekwizytów. ‘Bunty drzemkowe’ u takich dzieci zazwyczaj pokazują się wcześniej (zanim dziecko rzeczywiście jest gotowe na jedną drzemkę). Dzieje się tak, dlatego że dzieci, które są bujane, usypiane w wózku, na piersi, za pomocą butelki, itp., aby zasnąć muszą być bardziej zmęczone od dzieci zasypiających bez rekwizytów, szczególnie gdy robią się coraz starsze. Usypianie takiego dziecka staje się ‘walką’ i wtedy właśnie rodzice rezygnują z tej drzemki, gdyż ‘dziecko jej nie chce’. Jednak nauka zasypiania bez rekwizytów często przywraca tą drugą ‘niechcianą’ drzemkę.

Advertisements

Eliminowanie drzemek cześć5: 2-1 – metoda 2

Tags

, , ,

8

O pierwszej, najbardziej popularnej metodzie przechodzenia z dwóch na jedną drzemkę pisałam tutaj.

Dziś będzie o drugiej, mniej popularnej metodzie, jednak czasami bardziej skutecznej. Mniej popularnej głównie ze względu na to, że eliminujemy pierwszą, a nie ostatnią drzemkę, jak to miało miejsce do tej pory.
Metoda ta sprawdza się głównie u dzieci, które mają problem z wytrzymaniem pierwszego długiego czasu i często odmawiają drugiej drzemki, niezależnie od tego jak długi jest czas przed tą drugą drzemką.
Metoda polega na drastycznym skróceniu pierwszej drzemki, często nawet do 15 min. Tak krótka drzemka ma na celu pomóc dziecku ‘dotrwać’ bez przemęczenia do popołudniowej drzemki, która zaraz będzie tą jedyną drzemką.

Robimy to tak:

Pobudka: 6.30 CC 3.75
Drzemka 1: 10.15-10.45 (30 min) CC 3.00
Drzemka 2: 13.45 (nie budzimy z tej drzemki)
Sen nocny: Staramy się, aby całkowity czas czuwania wyszedł ok 10.50-10.75h

Po kilku dniach skracamy pierwszą drzemkę do 15 min i przesuwamy drugą drzemkę na 13.30. Po jakimś czasie nie oferujemy pierwszej drzemki, tylko kładziemy na drugą (czyli już teraz pierwszą) drzemkę w okolicach godziny 12.00-12.30. Trzymamy się ccc ok 10h.
I tak właśnie przeszliśmy na jedną drzemkę.

Z życia wzięte: rekwizyty

Tags

, , , ,

z życia wzięte

To ja Wam powiem, jak łatwo wprowadzić rekwizyt.
Dwa tygodnie temu, umówiłam się z koleżanką na kolację. Tatuś tego dnia kładł dzieci spać. Nic w tym nadzwyczajnego, gdyż robi to dosyć często. O 22.00 wchodzę do domu, a tam tatuś i synek (22m) siedzą sobie na kanapie, jedzą krakersy i oglądają film. ‘Płakał, nie chciał spać. Wchodziłem kilka razy, przypominałem o spaniu, ale i tak płakał, to go wziąłem tu.’

‘Naprawdę myślałeś, że to będzie dobry pomysł?’, pomyślałam, ale w rzeczywistości spokojnie powiedziałam: ‘OK mały, idziemy spać.’ Położyłam go do łózka i bez problemu zasnął. Oczywiście była wczesna pobudka, ale akurat nie o tym ten post.
Kolejny dzień. Dzieci położone spać. Nagle synek krzyczy, ‘Daddy, daddy, daddy keka, keka, keka (=cracker). Daaaaddy…’ i tak cały czas. Ja wieczorem pracuję, więc poprosiłam tatusia, aby się tym ‘zajął’.

Nagle słyszę: ‘Chcesz krakersa? Proszę, masz krakersa. Ale nie mów mamie…’
I takim o to sposobem synek każdego wieczora, jakieś 15 minut po położeniu spać zaczął nawoływać tatę i prosić o krakersy. Tata za każdym razem ulegał. Na początku nie było wielkiego problemu, bo nie budził siostry, nie było pobudek w nocy, ani wczesnych pobudek. Ja mogłam pracować w ciszy, nie musieliśmy słuchać jego nawoływania…
Ale…zaczęło nam to ‘zjadać’ wieczory. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że o 18.15 dzieci idą do łóżek i mamy ‘wolny’ wieczór, a nie zabawiamy dziecko krakersikami…

Tak więc po 10 dniach, powiedziałam mężowi, że czas się za to zabrać.

Pierwszy wieczór: jak zaczął wyć (jakieś 10 minut po położeniu spać) to dałam mu 15 i minut i potem weszłam. Oczywiście było ‘Where’s daddy? Keka, keka, keka.’. Powiedziałam, że tatuś śpi, że on też ma spać i że go nie wyciągnę. Kazałam mu położyć się i iść spać. Rzucił się na poduszkę, podłożył swoje dwie małpki pod brzuch i udawał, że śpi. Ja stałam przy łóżku. Co chwilę wstawał i zerkał, czy jestem. Jak tylko mówiłam ‘Idź spać. Położ się na poduszkę.’ (nasze słowa-klucz), to śmiał się i rzucał na poduszkę. Trudno było mi się nie śmiać razem z nim, ale cały czas miałam poważną minę i stanowczy głos. Co chwilę oddalałam się od łóżeczka aż doszłam do drzwi. Ciągle ten sam scenariusz: on wstaje, ja mówię słowa-klucz, on pada na poduszkę i się śmieje, leży jakiś czas, potem znowu to samo. Otworzyłam drzwi i już w drzwiach mówiłam słowa-klucz. Potem wyszłam. Synek zasnął bez płaczu. Wszystko zajęło jakieś 15 minut. (Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że córka śpiąca w tym samym pokoju w ogóle się nie obudziła, mimo że ja cały czas mówiłam normalnym głosem.)

Drugi wieczór: Dokładnie to samo, ale przy łóżeczku byłam z minutę, reszta przy uchylonych drzwiach (ja na zewnątrz i wkładałam tylko głowę). Wszystko zajęło 5 minut.

Trzeci wieczór: wracamy do porządku dziennego. Zero nawoływania, zero mojego wchodzenia. Synek od razu zasypia bez problemu.

Krakersy wyrzuciłam do śmieci.

Nauka samodzielnego zasypiania – wstęp

Tags

,

wię

metody nauki samodzielnego zasypiania

Wiele osób prosząc o metody nauki samodzielnego zasypiania mówi, że chce metodę bez płaczu. Zacznijmy od tego, że metody bez płaczu nie ma. Gdyby była, to osoba, która ją wymyśliła byłaby milionerem. Takiej osoby jednak nie ma. Wszystkie metody nauki zasypiania wiążą się z płaczem, gdyż zmieniamy nawyki dziecka. Nagle dzieje się coś innego – to, do czego dziecko było przyzwyczajone ulega zmianie – dziecko więc protestuje, bo dzieci zazwyczaj nie lubią zmian. A jak dziecko, które nie potrafi mówić okazuje protest? Płacząc.

Tak więc metody nauki zasypiania nie dzielimy na metody bez płaczu i z płaczem, bo tych pierwszych po prostu nie ma.

Metody nauki samodzielnego zasypiania można podzielić na metody z większą lub mniejszą ingerencją rodzica. Warto jednak wziąć pod uwagę, że przy metodach z większą ingerencją rodzica, dzieci zazwyczaj płaczą więcej. Zasypianie na noc zazwyczaj zajmuje im więcej czasu niż przy metodach z mniejszą ingerencją rodzica (czyli płacz jest dłuższy) i skuteczność metody też zazwyczaj widzimy po dłuższym okresie czasu (czyli dziecko zazwyczaj płacze więcej dni przy metodach z większą ingerencją rodzica).

Ale…metoda to nie wszystko

Aby nauka zakończyła się sukcesem, warto pamiętać o następujących rzeczach:

1              Konsekwencja

Niezależnie od wybranej metody, najważniejsze to być konsekwentnym. Nie można pozwolić dziecku płakać przez godzinę, a następnie dać np. pierś lub uśpić bujając i kolejnej nocy znowu dać dziecku płakać. W ten sposób tylko uczymy dziecko, że jeśli będzie wystarczająco długo płakać, to się ugniemy i wrócimy do starych nawyków. Kolejnej nocy, dziecko będzie płakało jeszcze dłużej, bo wie, że wcześniej się ugięliśmy. Oczywiście można zaprzestać uczyć dziecko samodzielnego zasypiania w każdej chwili (i nie ma w tym nic złego), jednak nie należy ponownie zaczynać następnego dnia. Dajmy dziecku co najmniej dwa tygodnie przerwy.

2              Plan dnia

Czyli plan dnia odpowiedni dla wieku dziecka, najlepiej oparty na czasach czuwania. Dziecko powinno mieć drzemki o optymalnych porach dla wieku oraz zgodnych z jego zegarem biologicznym. Dziecko też nie powinno być przemęczone. Dlatego ważne jest przestrzeganie czasów czuwania i przede wszystkim nie rozpoczynanie nauki samodzielnego zasypiania, gdy dziecko jest przemęczone.

3              Środowisko

Dziecko powinno spać we własnym łóżeczko (w czasie nauki samodzielnego zasypiania najlepiej, aby to było łóżeczko ze szczebelkami), we własnym pokoju, w zupełnym zaciemnieniu i przy szumie. Warto też mieć kamerę, albo niańkę elektroniczną, aby widzieć co dziecko robi i o której dokładnie zasypia.

4              Rytuał

Ważne jest, aby dziecko miało stały rytuał przed drzemkami i przed snem.

5              Rekwizyty

Zastanówmy się, z jakich rekwizytów korzysta nasze dziecko. Niektóre są oczywiste, jak np. pierś, czy smoczek, inne trochę mniej, np. pozytywka grająca podczas zasypiania. Przed nauką zasypiania należy pozbyć się wszystkich rekwizytów, w tym również oddzielić karmienie od spania o co najmniej 30 minut.

6              Plan działania

Plan działania najlepiej spisać sobie z partnerem, albo inną osobą, która będzie uczestniczyła w nauce zasypiania. Warto spisać, jakie macie oczekiwania, jaka zmiana ma nastąpić, dlaczego to robicie, a potem w punktach, jakie zmiany chcecie wprowadzić. Dobrze to mieć czarno na białym, bo wtedy w chwilach kryzysu dobrze jest zerknąć i sobie przypomnieć dlaczego to robicie, jakie mieliście oczekiwania i co należy robić. Bo to wszystko to nie są zmiany na tydzień, dwa, czy miesiąc. To jest jakby wprowadzenie nowego stylu życia, Waszego i Waszego dziecka.

Warto też zastanowić się nad ‘Planem B’, czyli np. Co zrobimy, jak dziecko będzie płakać godzinę? Co zrobimy, jak dziecko obudzi się po 45 minutach? itp.

Jak wybrać metodę?

Po pierwsze, należy pamiętać, ze każde dziecko jest inne i inaczej będzie reagować na daną metodę. Metoda, która świetnie działała na dziecko Twojej znajomej, niekoniecznie musi działać na Twoje dziecko. Tak więc najpierw należy zaznajomić się z każdą metodą i zastanowić się, która najbardziej pasuje do mojego dziecka, mojej sytuacji i mojej rodziny.

Po drugie, nie ma metod dobrych i złych – wszystkie metody są dobre, jeśli są dopasowane do temperamentu dziecka i jeśli rodzice są konsekwentni.

Jak więc wybrać metodę, aby pasowała do naszego dziecka?

1              Wiek dziecka

W przypadku dzieci najmłodszych dobrze sprawdzają się metody z większą ingerencją rodzica i częstszymi kontrolami (nawet ok 30 sekund w przypadku dzieci najmłodszych). Natomiast, im dziecko jest starsze, tym interwencje powinny być rzadsze, gdyż często tylko ‘nakręcają’ dziecko i powodują więcej płaczu.

2              Temperament dziecka

To my najlepiej znamy własne dziecko. To my wiemy, czy wejście do dziecka co 3 minuty pomoże mu zasnąć, czy przeciwnie – spowoduje histerię. Tak więc wybierając metodę należy wziąć pod uwagę zachowanie i temperament naszego dziecka.

3              Nasz temperament i metody wychowawcze

Każda rodzina i każda sytuacja jest inna. Jak już pisałam wcześniej, niekoniecznie musi być tak, że metoda, która pasowała koleżance również będzie pasowała nam. Po przeczytaniu opisów poniższych metod, mam nadzieję, że każdy sam będzie potrafił wybrać metodę, z którą będzie czuł się komfortowo (biorąc również pod uwagę punkty 1 i 2).

4              Zdrowie dziecka

W momencie kiedy decydujemy się na naukę zasypiania dziecko powinno być w 100% zdrowe. Jednak są czasami sytuacje, kiedy rodzice decydują się na naukę mimo tego, że dziecko nie jest w 100% zdrowe. Nie ma w tym nic złego, jeśli dostaliśmy ‘zielone światło’ od lekarza dziecka. W takich przypadkach lepiej stosować metody, przy których kontrole są częstsze i ingerencja rodzica jest większa.

Od czego zaczynamy: drzemki czy noc?

Naukę samodzielnego zasypiania najlepiej zacząć od nocy, gdyż pomaga nam…noc. Presja na sen jest o wiele większa wieczorem niż w ciągu dnia. W tym samym czasie stosujemy naszą metodę nauki zasypiania na pobudki nocne (o ile nie wypada karmienie). Podczas nauki zasypiania na noc, w dzień usypiamy dziecko, jak tylko się da (można w tym czasie używać rekwizytów do usypiania w dzień). Chodzi też o to, aby podczas nauki nocnej, dziecko nie ‘traciło’ snu dziennego i nie stawało się jeszcze bardziej przemęczone. Jak już dziecko nauczy się zasypiać w nocy i zminimalizowane są pobudki nocne, to wtedy możemy zabrać się za naukę zasypiania w dzień. Za sen dzienny i sen nocny odpowiedzialne są inne części mózgu, więc proszę się nie martwić, że dziecku coś się ‘pomiesza’.

Przykłady rytuałów przed-sennych

Tags

,

rytuały

Często pytacie o przykłady rytuałów przed-sennych. Poprosiłam więc znajome mamy (i jednego tatę) o podanie rytuałów, które stosują w swoich domach.

Wiek dziecka: 5 tygodni
To ‘świeżynka’ mojej przyjaciółki.
Nakarmienie (pierś) / odbicie / wejście do ciemnej sypialni / zmiana pieluszki (nawet jak pieluszka jest czysta) / spowijanie / kołysanie przez 1-2 minuty / całusy / odłożenie dziecka zupełnie obudzonego do łóżeczka / całusy ‘śpij dobrze kochanie’ (tak, to dziecko zasypia samo od urodzenia!)

Wiek dziecka: 10 tygodni
Wejście do sypialni / przyciemnienie światła / zasłonięcie zasłon / włączenie szumu (dziecko jest cały czas na rękach rodzica) / zmiana pieluszki / balsamowanie ciała + krótki masaż / założenie pidżamy / spowijanie / zgaszenie światła / śpiewanie kołysanki (zawsze tej samej) + kołysanie dziecka w ramionach / odłożenie do łóżeczka dziecka prawie już uśpionego

Wiek dzieci: 5 miesięcy (bliźniaki)
(Dzieci śpią w tym samym pokoju; są kładzione spać w tym samym czasie, mama i tata razem robią rytuał)
Rytuał rozpoczyna się w łazience, gdzie dzieci mają myte rączki i buzie, tam też następuje zmiana pieluszki / przejście do sypialni (rolety są zasłaniane przed wejściem) / założenie pidżamek / krótka zabawa na podłodze (‘celem jest czytanie książeczki, ale na razie nam to nie wychodzi’) + śpiewanie kołysanki, podczas gdy dzieci leżą na macie / całusy, przytulanie / odłożenie do łóżeczka (dzieci zupełnie obudzone) / mówię ‘Czas spać, kolorowych snów kochanie, kocham Cię, papa’ / zgaszenie światła

Wiek dziecka: 10 miesięcy
Mycie zębów w łazience / wysadzenie na nocnik / założenie pieluszki + pidżamy / przejście do sypialni + wspólne zasłonięcie rolet / podanie maskotki / czytanie książeczki (co wieczór inna, wybierana z półki w sypialni; na półce jest pięć książek, następuje rotacja) / założenie śpiworka / całusy / włożenie do łóżeczka / kluczowe słowa / wyjście

Wiek dziecka: 1.5 roku
Kąpiel + mycie zębów w wannie / balsamowanie / założenie pieluchy + pidżamy / przejście do ciemniej sypialni, a tam: włącznie lamki nocnej (świecący zółw) / czytanie książek (‘nie mamy stałej liczby, czasami czytamy jedną, czasami cztery’) / śpiewanie jednej piosenki (zawsze innej) / buziaki, przytulanie / odłożenie do łóżeczka / zgaszenie żółwika

Wiek dzieci: 22 miesiące i 3l4m (to moje dzieci)
5 minut czasu w ciszy w łóżeczku (dzieci ‘czytają’ sobie same książeczki w łóżeczku syna; w sypialni włączona mała lamka nocna) / bieg do łazienki, mycie zębów, twarzy, rąk, w tym czasie śpiewamy piosenkę o myciu zębów / łyk wody przed wejściem do sypialni / wkładam młodsze dziecko do łóżeczka / starsze dziecko gasi światło i samo wchodzi do łóżeczka / podchodzę do każdego dziecka z osobna i pytam co mu się dziś najbardziej podobało / przykrywam kołdrą / buziaki, ‘kolorowych snów, dobranoc’ / wychodzę

Eliminowanie drzemek część 4: 2-1 – metoda 1

Tags

, ,

8

(Najpierw przeczytaj to.)

Ta metoda jest najczęściej stosowana do przejścia z dwóch na jedną drzemkę. Metoda ta ma na celu wyeliminowanie ostatniej (czyli drugiej) drzemki, czyli tak samo jak to było podczas przechodzenia z 4-3 drzemki i z 3-2 drzemki.
(Druga metoda, o której napiszę następnym razem, polega na wyeliminowaniu pierwszej drzemki.)

Gdy zaczynamy przechodzenie na jedną drzemkę, pierwszy czas wynosi zazwyczaj 3-3.5h. Przechodzenie zaczynamy od wydłużania pierwszego czasu czuwania o 5-15 minut co 3-7 dni aż dojdziemy do 4 godzin. Nie ograniczamy pierwszej drzemki. W tym czasie najprawdopodobniej będą przeplatały się dni z jedną i dwiema drzemkami.

Dwie drzemki
Jeśli pierwsza drzemka zakończy się przed 12.00, lub trwa mniej niż 60 minut, to kładziemy na drugą drzemkę (lub robimy czas w ciszy) po około 3.5 godzinach, ale nie później niż o 15.30. Ta drzemka nie powinna trwać dłużej niż jeden cykl snu (ok. 40 minut). Na noc kładziemy po takim czasie, aby suma czasów wyszła nam tyle ile do tej pory mieliśmy przy dwóch drzemkach (zazwyczaj jest to ok 11h).

Jedna drzemka
Jeśli nie ma czasu na drugą drzemkę (czyli drzemka zaczęłaby się po 15.30), to na noc kładziemy tak, aby suma czasów czuwania wyszła nam o około godzinę mniej niż mamy przy dwóch drzemkach i aby drugi czas nie był dłuższy niż 6 godzin.

Po kilku dniach powinniśmy dojść do czasów 4/6. Przy takich czasach dziecko zazwyczaj ma dni już tylko z jedną drzemką.

Dalej wydłużamy pierwszy czas o 5-15 minut co kilka dni. W tym samym czasie, skracamy drugi czas o tyle o ile wydłużyliśmy pierwszy czas. Czyli czasy wyglądają tak:
4/6, po kilku dniach 4.25/5.75, po kilku dniach 4.5/5.5, po kilku dniach 4.75/5.25, po kilku dniach 5/5.

W zależności od tego, od jakiego czasu zaczynamy i tego, o ile i co ile wydłużamy czas, proces dochodzenia do czasów 5/5 może trwać ok. 2-4 tygodni.
W tym okresie nie należy przejmować się krótkimi drzemkami. Jest to normalne i przejściowe. Nie zatrzymujemy się na drzemce o np. godz 11.00 lub po czasie 4h. Ważne jest, aby dojść do drzemki zaczynającej się ok 12.00 i czasów ok. 5/5. Dopiero wtedy cierpliwie czekamy na wydłużenie się drzemki (stosując crib hour) i ustabilizowanie się snu.
Jeśli po jakimś czasie (np. 2 tygodniach) drzemka jest krótka, bądź dziecko ma problemy ze snem nocnym, to możemy dalej wydłużyć pierwszy czas (i skrócić drugi) do 5.5/4.5.

Jeśli dziecko długo zasypia na drzemkę, ma krótkie drzemki z wesołymi pobudkami, długo zasypia na noc, wesołe nocne pobudki itp., to znaczy, że czas wydłużyć ccc. Można wtedy zmienić czasy na 5.5-6/4.5-5. Te czasy występują często po ok. 2 miesiącach na jednej drzemce. Wtedy też można zacząć plan według godziny na zegarze.

Z życia wzięte: wczesne pobudki, rekwizyty (10.5m)

Tags

, , , , , , ,

z życia wzięte

Witam, pisze do Pani ponieważ jestem bardzo zdesperowana i nie mam juz sił. Córka obecnie 10,5 miesiąca od tygodnia budzi sie o 4 rano. Niestety nie potrafi sama zasnąć, najcześciej siedzi lub stoi w łóżeczku i krzyczy. Od kilku miesięcy zasypia sama w łóżeczku, stosujemy szum, zaciemnienie, niestety podczas przechodzenia na 2 drzemki dałam smoczek i zasypia ze smoczkiem. Czasy: 3.15/3.40/3.10, w tym tygodniu juz 2 razy odmówiła drugiej drzemki. Pobudka o 4 wesoła, bawi sie piszczy a potem zaczyna płakać i wołać mama.

Przykładowy dzień:
Pobudka:
4:10
4:50-5.50 spi u mnie na brzuchu-inaczej nie zaśnie krzyczy w łóżeczku i płacze
Zaczynamy dzień 6:25
6.25 cc 3.15
D1 9.38-10.45 (1.05) cc 3:55
D2 14.40-16.00 (1.20) szaleje i piszczy w łóżeczku 1x rytuał, cc 3.00
19.00-5.00
5:30-6.00 przysypia albo leży cichutko
6:30 wstajemy

Dzień 2:
6:30 cc3.15
D1: 9:39-11.00 (1.20) cc 3:40
D2: 14:40-15.55 (1.15) cc 3.05
19.00-4.10 piszczy gada potem cisza od 4:30 do 5.30, z łóżeczka 6:20

Dzień 3:
6:20 cc 3:10 płacze podczas rytuału
D1: 9:30-10.30 (1.0) placz po 30 minutach zasypia cc 3.25
D2: 13:57-15:20 (1:23) cc 3.15
18:35-19.05- wrzask w łóżeczku zasypia głaskana po głowie
19:15-3.20 płacze, wstaje uderzyła sie w głowę o szczebelki wyjęłam z łóżeczka, jest ciemno i szum, cały czas popłakuje zasypia na rękach 4:30-6:35

Dzień 4:
6:35 cc 3:55- piszczy śmieje sie, rano byłyśmy na szczepieniu
D1 10.28-11.30 (1.0) cc3.30
D2 15:00-16.20 (1.20) cc 2:35
18:55-4.20 gada, śmieje sie zasypia bujana na rękach
5:05-6:05 ( kupa) z łóżeczka 6:25

Dzień 5:
6:25 cc 3:10
D1 9:35-10.15 (kurier ja obudził) zasypia i budzi sie z wrzaskiem o 10.20-10:45 (45+20)
D2 nie ma 2x rytuał w łóżeczku od 14.05
16:50-20:30- wrzask, zasypia i budzi sie nie moze znaleźć miejsca
21.15-1.50 poszłam ja przykryć i obudziłam , znowu nie moze zasnąć chodzi po łóżeczku, gada, śmieje sie zasypia
3.00-5.40 znowu kupa pomimo ze owoce daje do 10 rano
6:27 z łóżeczka

Dzień 6:
6:27 cc 3:13

D1: 9:41-11.00 (1.20) cc 3:40
D2: 14:38-15:45 (1.07) cc 3.10
18.57–4.05 gada, piszczy śmieje sie
5:05-6.05 zasypia u mnie na brzuchu
Z łóżeczka 6:20- roleta sie obsunęła i jasno w pokoju.

Nie karmie w nocy od miesiąca, wcześniej zdążały sie pobudki w okolicy 5, 5:50 ale o 4 to bardzo rzadko. Wiem ze winny jest smoczek. Cały czas zastanawiam sie czy oba jest przemęczona czy za mało zmęczona i stad te pobudki o 4? Na drzemki zasypia szybko na D1 około 5 minut, na D2 5-8, najdłużej na noc ale to tez zależy. Czy mam jej skracać czasy czy wydłużać? Córka duzo raczkuje wspina sie po meblach, pokazuje lampa okno itd. Wiem ze smoczek do odstawienia. Wiem tez ze nie powinnam usypiać na rękach czy klasc na brzuchu ale szkoda mi jej jak spi tylko 9 godzin w nocy. Bardzo proszę o jakies wskazówki co dalej robic.

Dziś wybrałam tą wiadomość, gdyż problemy tutaj opisywane pojawiają się u wielu rodzin.

Po pierwsze, oczywiście należy pozbyć się smoczka. Bez tego nawet nie ma co ‘kombinować’ z czasami czuwania, dawaniem dziecku czasu na zaśnięcie, itp., gdyż jest to po prostu niesprawiedliwe dla dziecka. Jest małe prawdopodobieństwo, że to co będziemy robić, aby naprawić sen dziecka będzie działało póki ten smoczek jest. Smoczek jest rekwizytem, który najczęściej negatywnie wpływa na sen. Oczywiście, są dzieci, które świetnie śpią ze smoczkiem i super. Jednak, jeśli pojawiają się problemy ze snem, to należy pozbyć się wszystkich rekwizytów. To oczywiście również tyczy się bujania, głaskania, usypiania na rękach, itp. W dniu 4 (i dniu 6 również) dziecko ‘gada, śmieje się, zasypia bujana na rękach’. Skoro dziecko jest zadowolone, to nie ma potrzeby usypiania na rękach (czy na brzuchu). To tylko rozpoczyna, a potem umacnia złe nawyki! Jeśli dziecku nic się nie dzieje, to dajmy mu święty spokój. My też przecież czasami budzimy się w nocy, poprawiamy poduszkę, zmieniamy pozycję, mamy problemy z ponownym zaśnięciem, itp. Nie oznacza to, że trzeba przyjść, podnieść nas i zacząć bujać na rękach 😉

Po drugie, zabieranie dziecka do siebie do łóżka rano jest ‘nagrodą’ za wczesną pobudkę. Uczymy dziecko, że jak przebudzi się, to przyjdziemy po nie i zabierzemy do siebie. Im bliżej rana, tym sen robi się coraz bardziej płytki, a także presja na sen spada, gdyż dziecko ma już za sobą 8-11 godzin snu. Czyli podczas wcześniejszych przebudzeń, dziecko jeszcze samo ponownie zasypia, gdyż presja na sen jest większa i dziecko jest bardziej zaspane. Jednak rano, dziecko jest bardziej rozbudzone, bardziej świadome tego, co się dzieje, mniej zmęczone i nauczone, że jak będzie płakało, to rodzic przyjdzie i weźmie do swojego łóżka. To szybko prowadzi do nawyku i takie dziecko nie będzie podejmowało prób ponownego zaśnięcia. Z czasem, te pobudki będą stawały się coraz wcześniejsze (co zresztą widać na powyższej rozpisce). Pisałam o tym tutaj w punkcie 3 ‘Rekwizyty’.

Co robić w przypadku takiej pobudki? Dokładnie to, co pisałam tu. Czyli dajemy dziecku trochę czasu na samodzielne zaśnięcie. W tym wieku dałabym ok 15 minut. Jeśli dziecko nie zaśnie, to stosujemy wybraną metodę nauki samodzielnego zasypiania. Tak, nawet jeśli dziecko samo zasypia na noc, a ma pobudki nawykowe, to czasami trzeba przeprowadzić naukę zasypiania właśnie na te pobudki.
Często też pomaga zrobienie przypomnienia o spaniu. O tak wczesnej porze nie robiłabym rytuału, ale weszłabym do dziecka, powiedziała, że jest noc i należy nadal spać. Te same słowa powtarzamy przy każdej takiej pobudce.

Po trzecie, jeśli kurier budzi dziecko podczas spania przy szumie, to znaczy, że szum jest za cicho. Szum jest właśnie po to, aby zagłuszyć wszystkie dźwięki poza pokojem dziecka i zapobiec tego typu pobudkom.

Po czwarte, całkowity czas czuwania w tym wieku to ok 10.5 godz. Poszczególne czasy to 3-3.25/3.5/3-3.5, czyli takie czasy, jak były w dniu 2 na powyższej rozpisce. I jak widać, był to najlepszy dzień i najlepsza noc. Tak więc takich czasów bym się trzymała. Ostatni czas można zwiększyć do 3.25 (czyli 3h 15 min) z uwagi na to, że była ta 20-minutowa pobudka w nocy (rozumiem, że bez płaczu). Tak więc całkowite czuwanie tego dnia wychodzi ok 10.5h (włącznie z wesołą pobudką nocną i wczesną ranną pobudką). Poszczególne czasy mogą być 3.25/3.5-3.75/3.25.

I po piąte – należy zadać sobie pytanie, czy dziecko na pewno zasypia w 100% samo na noc. W powyższej rozpisce mamy usypianie za pomocą głaskania. Jak często to się dzieje? Jeśli co najmniej dwa razy w tygodniu, to znaczy, że dziecko jeszcze nie potrafi zasypiać samo. I tak jak pisałam wcześniej odnośnie rekwizytów – jeśli dziecko nie zasypia samo, to nawet najbardziej idealne czasy czuwania nam nie pomogą. Tutaj więcej o tym, jak my czasami ‘przeszkadzamy’ dziecku w samodzielnym zaśnięciu.

Podsumowując:
– należy wyeliminować rekwizyty przed nocnym zasypianiem oraz podczas nocnych/porannych pobudek,
– ponownie przeprowadzić naukę samodzielnego zasypiania wieczorem i podczas nocnych pobudek,
– nie brać dziecka do swojego łóżka przy nocnych/porannych pobudkach,
– polepszyć warunki, w których śpi dziecko: szum, rolety, odpowiednia temperatura lub śpiworek (aby nie było potrzeby wchodzenia i przykrywania dziecka), itp.,
– wprowadzić plan dnia wg. czasów czuwania, które podałam wyżej i konsekwentnie go stosować przez co najmniej tydzień.

Z życia wzięte: nauka zasypiania w nocy

Tags

, ,

z życia wzięte

Pytanie od Czytelniczki:

A podczas nauki zasypiania w nocy co zrobić jak dziecko się obudzi i nie zaśnie samo, żeby nie podawać rekwizytów a żeby zasnęła dalej?

Najpierw dajemy dziecku szansę na ponowne samodzielne zaśnięcie (pisałam o tym tutaj). W zależności od wieku dziecka, czekamy ok 10-15 min, chyba że płacz dziecka wskazuje na to, że coś się stało, to wtedy oczywiście idziemy od razu!

Jeśli dziecko jest obudzone, a nie płacze, to po prostu je zostawiamy. Podobnie, jeśli mantruje. Jeśli płacze, to stosujemy naszą wybraną metodę nauki zasypiania, tą samą, którą stosowaliśmy na początku nocy.

 

Czy nauka spania to tylko pozostawienie dziecka na wypłakanie się?

Tags

, , , ,

Czy nauka spania/zasypiania to tylko wypłakiwanie (cry-it-out/CIO)?
Niestety, ale większość ludzi, jak słyszy ‘nauka/trening samodzielnego zasypiania’ właśnie tak myśli. Szkoda, bo właśnie takie myślenie powoduje, że rodzice, którzy decydują się podjąć taką naukę są potępiani, oskarżani o ‘znęcanie się’ nad dzieckiem, czy ‘tresowanie’ dziecka.
Przez to też, dużo rodzin nie decyduje się na wprowadzenie zdrowych nawyków związanych ze snem swoich dzieci. Bo to właśnie to jest nauką spania/zasypiania.

“Trening spania to stworzenie dobrego środowiska do snu, wprowadzenie zdrowego rytuału przed-sennego i oddzielenie karmienia od spania,” mówi pediatra Ian Paul, autor badania Uniwersytetu Penn State dotyczącego snu niemowląt (Pediatrics, czerwiec 2016r). “Jest to budowanie pozytywnych skojarzeń i uczenie dziecka samoukojenia.”

Czyli to wszystko, o czym piszę na tym blogu.

Więcej tu.